Właśnie wyruszyliśmy na tygodniową wycieczkę kamperem z dziećmi. Żeby było jasne – to mają być wakacje, więc chodzi o to aby każdemu było miło.

Jako, że minęło już kilka dni, powoli stajemy się specjalistami w znoszeniu krzyku, bijatyk, radzeniu sobie z chaosem i opanowywaniu własnych emocji… ale od początku…

  1. Wzięliśmy piłkę. Właściwie pomysł narodził się dopiero w supermarkecie gdy kamper stał już na parkingu a my robiliśmy zakupy jedzeniowe. I całe szczęście, że wzięliśmy tą piłkę – przynajmniej łatwiej było nam znaleźć powód aby wyrzucić dzieci na chwilkę z auta i mieć chwilkę dla siebie.
    Piłka powinna być zawsze przy Tobie, jeśli podróżujesz z dziećmi!
  2. Zakupy robiliśmy we Włoszech, więc mamy zapas makaronu na dwie zimy i problem z głowy jeśli chodzi o zapewnienie dzieciom śniadań, obiadów i kolacji. Owszem, mało to pożywne, ale za to dzieci z ochotą zajadają, a ja zawsze mogę im do tego dorzucić warzywo, rybę czy mięso.
    Do jedzenia wybierz to, co lubią dzieci nie co Ty uważasz, że powinni jeść.
  3. W kamperze miejsca jest mało i kiedy każdy chce coś powiedzieć robi się naprawdę głośno! Dzieci nauczyły nas genialnej zabawy w “Dinks raz, dwa, trzy!”. Zabawa polega na blokowaniu Twojego rozmówcy jak tylko “zdarzy się”, że wypowiecie to samo słowo. Oto jak to działa:
    ty: przestańcie się bić!!!
    oni i ty (bo doskonale wiesz, co odpowiedzą…): To ona zaczęła!
    ty (najszybciej jak potrafisz): Dinks, raz, dwa, trzy!I od tej chwili dzieci muszą milczeć dopóki ktoś nie wypowie trzy razy ich imion.Oczywiście wejdź w układ z partnerem, babcią, sąsiadem lub kimkolwiek innym, kto znajduje się w pobliżu i mógłby niechcący pomóc Twoim dzieciom.
    Genialne, prawda?
    Użyj broni swoich dzieci aby z nimi wygrać. Oni traktują ją dużo poważniej niż Twoje groźby!!
  4. Co zrobić z chwilami pod tytułem “NUDZI MI SIĘ!!” ? Mój sposób to (oczywiście poza tabletem, komórką- moją i męża i naszymi laptopami ze zgranymi na nich filmami  – ale o tym nie będę pisać, bo wpis ma być edukacyjny a nie traktować o naszych uzależnieniach…) Zatem mój sposób to KARTKA I OŁÓWEK (i jeszcze gumka i linijka, jeśli Twoje dziecko, tak jak nasze jest perfekcjonistą). Najlepiej mieć cały zeszyt i mały piórnik z zestawem do malowania. Przydaje się wszędzie – w pociągu, aucie, w czasie drogi, w kościele, ubikacji, w kolejce, przed spaniem czy po przebudzeniu. Przyda się, gdy elektronika jest wyładowana.
    Zeszyt i ołówek – zawsze miej przy sobie.

UWAGA: W czasie podróży z dziećmi zdarzają się chwile relaksu. Kiedy nagle sobie przypominasz, że wzięłaś ze sobą książkę, kiedy sama możesz pograć na swoim telefonie czy wypić w ciszy ciepłą herbatę. NIE PANIKUJ, ta chwila zaraz minie.

Zdarzają się również rozmowy wieczorne z dziećmi, gry w kości, UNO czy wspólne spacery… Zdarzają się cudowne wycieczki w ciekawe miejsca i zaskakujące momenty gdy niespodziewanie odkrywamy wszyscy coś co nas cieszy. I to te momenty budują nasze wspomnienia.

Zatem, zabierz piłkę, zeszyt, ołówek, dobre, proste jedzenie i ruszaj w drogę!

ps. I nie zapomnij ładowarki do telefonu!